czwartek, 13 marca 2014

Rozdział2-Dzień drugi

                                                              Dzień Drugi
Podniosłam głowę i zauważyłam uśmiechniętą twarz loczka
-Dobry-wychrypiał 
-Cześć-uśmiechnęłam się-Myślałam,że sobie w środku nocy pójdziesz..-szepnęłam
-Eee...-wyjąkał i wstał z łóżka
  Zaśmiałam się i również wstałam
-Ja lecę,bo miałem iść z rodzicami do ciotki-chłopak uśmiechnął się słodko po czym mnie
przytulił
-Ok.To pa!-i wyszedł,a ja spokojnie zaczęłam szukać jakichkolwiek ciuchów.Postawiłam na drugi sweter mojego brata,długie spodnie i czarne converse.Włosy spięłam w kitkę i pomalowałam paznokcie na czarno i zeszłam na dół zrobić sobie kakao.W kuchni siedział Niall
-Hej siostrzyczko!-przytulił mnie
-Cześć...-nadal byłam zła na niego za wczoraj
-Coś taka ponura?-zapytał promiennie się uśmiechając 
-Tak se...-przewróciłam oczami i podeszłam do lodówki po mleko.
 Nagle nogi się pode mną ugięły,a przed oczami miałam ciemność.Powoli osunęłam się na ziemię i zamknęłam oczy...
*Narrator*
Kate sama nie wiedziała co się jej stało.Po prostu zemdlała.Jej brat przestraszony zadzwonił po pogotowie.Rodziców rodzeństwa jak zwykle nie było w domu...A to praca,a to zakupy...Po kilko minutowym opóźnieniu przyjechała karetka i zabrała dziewczynę do szpitala.Niall wyciągnął telefon i zadzwonił po ich matkę
-Niall mówiłam Ci żebyś nie dzwonił jak jestem w pracy...-kobieta nie wydawała się zadowolona 
-Ale mamo...-nie dała dokończyć chłopakowi
-Żadnych"ale"ja mam pracę!Wrócę to mi powiesz o co chodzi!-nim Niall zdążył coś powiedzieć rozłączyła się
 Chłopak chciał zadzwonić do ojca,ale wiedział,że powie tak samo jak matka...Pozostały mu dwie osoby tak samo ważne jak rodzice,a mianowicie Anabel i Harry.
-Halo?-zapytała Anabel 
-Cześć...-powiedział smutno
-Horan co jest?-dziewczyna była lekko zmieszana
-Bo Kate jest w szpitalu i...-nie dokończył bo usłyszał
-Już jadę!-rozłączyła się
Tak samo było z Harry'm,a po chwili wspomniana dwójka pojawiła się w szpitalu
-Gdzie jest?-zapytała zdyszana Anabel
-Na badaniach...-szepnął Niall
  Badania się skończyły ale Kate była zmęczona i nie miała ochoty rozmawiać więc Niall i jej przyjaciele postanowili stać na warcie.Na początek Anabel i Harry poszli spać(jeśli siedzenie z zamkniętymi oczami na krześle),a Niall czuwał....
                                                                 Koniec dnia drugiego...

piątek, 7 marca 2014

Rozdział1-Dzień pierwszy

  "Jestem kim jestem i nie mam zamiaru tego zmieniać!"
                                                               Dzień Pierwszy...
-Jak leziesz idiotko?!-usłyszałam wpadając na kogoś
-Ja przepraszam...Ja...-wiedziałam,że ludzie są agresywni wobec mnie ale żeby aż tak?!
-Nie przepraszaj tylko spadaj!-pchnął mnie,a ja upadłam na ziemię
  Znowu to samo!Już nie wytrzymam!Proszę rodziców żeby mnie przepisali do innej szkoły!Ale gdzie Niall?On by wiedział jak odpowiedzieć takiemu wrednemu człowiekowi...
  Szłam korytarzem i szukałam wzrokiem Niall'a.Byłam pewna,że jak zawsze siedzi w sali od Biologii.Zajrzałam do środka i zobaczyłam go siedzącego przy parapecie i patrzącego w okno
-Niall...-podeszłam bliżej stąpając cienkimi nogami po ziemi prawie nie u słyszalnie
-Tak?-wzdrygnął
-Szukałam Cię...Bo...-spojrzał na mnie,a w moich oczach pojawiły się łzy-Mam tego dosyć!!!Ja się przenoszę czy tego chcecie czy nie!!!-ryczałam
-Ale Kate to się zmieni tylko musisz przy...-nie dokończył
-Nie będę tyć i nie będę jeść!!!-wybiegłam z sali
  Myślałam,że mam w nim oparcie ale nie on tak jak wszyscy,że muszę przytyć!To słowo z trudem przechodzi mi przez gardło...Przez tyle lat byłam grubą dziewczynką i nie mam zamiaru nią być z powrotem!!!
 Pobiegłam do jakiegoś cichego miejsca i zaczęłam płakać jeszcze bardziej.Moje życie to jedna wielka porażka!
  Zadzwonił dzwonek na lekcje.Z niechęcią wstałam i udałam się do sali od angielskiego bo tam mieliśmy mieć wychowawczą.Weszłam do sali i usiadłam w ostatniej ławce tak aby nikt nie widział mojego rozmazanego makijażu.Na lekcji niestety siedziałam sama bo Anabel poszła do lekarza i nie mogła przyjść do szkoły więc nie miałam nikogo kto by mnie wsparł z licznymi skargami na to jak uczniowie mnie traktują.Siedziałam zajęta sobą i potajemnym zmywaniem makijażu,że dopiero dźwięk otwieranych się drzwi sprawił,że podniosłam głowę.W drzwiach stał mój brat
-Przepraszam...Mogę zabrać do domu moją siostrę Kate?-wszedł całkowicie do sali,a ja zaczęłam wchodzić pod ławkę
-Oczywiście.Siedzi ta...-przerwała wskazując na ławkę,w której mnie nie było-Oh..Niall ona chyba nie przyszła-spojrzała na niego współczującym wzrokiem
-Ależ nie proszę pani.Ona siedzi pod ławką...No wychodź Kate-wskazał na mnie prawdomówny Jack(kolega,chyba jeden z kilku osób,które mnie lubią) 
-Ale Kate czemu tam siedzisz?-zapytała wychowawczyni
-Bo nie potrzebuję łaski mojego brata!-wyszłam z pod ławki z lekką pomocą Jack'a
  Nikt nic nie mówił tylko patrzył to na mnie,to na Niall'a.Ruszyłam w kierunku brata.Wychodząc jeszcze szepnęłam"Do poniedziałku proszę pani"i ruszyłam przed siebie
  Utrzymywaliśmy ciszę z klasy aż do samochodu Niall'a.Dobiegł do nas Harry i zaczął gadać jak to się uśmiał na w-f'ie
-A jak tam u was?-zapytał wreszcie
-A ni..-nie dałam dokończyć mojemu bratu
-Niall znowu zaczyna z tym tyciem!-krzyknęłam
Harry spojrzał na Niall'a spod okularów i nic nie mówił.Wiedział,że ze mną  nie można nic na siłę.Jechaliśmy w ciszy i dobrze bo nie miałam zamiaru rozmawiać.Patrzyłam w okno,a mój brat zatrzymał się pod domem Hazzy
-Ja lecę ale przyjdę za godzinkę,góra dwie-chłopak pożegnał się i wysiadł z auta
-Ok..-Niall ruszył,a ja dalej siedziałam cicho
  Po chwili znów się zatrzymaliśmy,tym razem pod naszym domem.Wysiadłam z samochodu jak burza i ruszyłam do mojego pokoju.
Podeszłam do szafy i ubrałam się w stary sweter mojego brata.Nie wiem czemu ale mam dużo jego starych ciuchów.Pod sweter założyłam sportowy stanik,na nogi krótkie spodenki,a na stopy białe converse. Otworzyłam zeszyt(a raczej pamiętnik i zaczęłam od nowa opowiadać dzisiejszy dzień.Pamiętnik nie osądzał,pamiętnik nie mówił"Zjedz coś!Przytyj wreszcie!",on po prostu był.Pukanie do drzwi przerwało moje przelewanie myśli na papier.Podniosłam się i otworzyłam je. W drzwiach stała mama,w ręku trzymając tacę z herbatą i ciastkami
-Proszę kochanie to dla Ciebie-podała mi tacę
-Za herbatę dziękuję,a ciastka weź sobie-powiedziałam obojętnie
-Zjedz choć jedno..-spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem
-Eh...Ok,a teraz idź-odwróciła się i poszła,a ja zamknęłam drzwi
  Usiadłam na łóżku,tacę stawiając na szafce obok niego.W jedną rękę wzięłam kubek z herbatą,a w drugą ciasteczko.Nadgryzłam je i zapiłam ciepłym napojem.Jedno ciastko,drugie,trzecie...Choć trochę zjadłam mimo,że wiedziałam iż od tego znów zrobię się gruba.Z godziny 16 zrobiła się 18,a ja usłyszałam jak na dole dzwoni dzwonek do drzwi."To pewnie Harry"-pomyślałam i chwyciłam książkę by wyglądać jak najbardziej naturalnie gdyby wszedł do mojego pokoju."Ciekawe romansidło"-pomyślałam kończąc kolejny rozdział.Na zegarze przybywało godzin,a ja coraz bardziej wciągałam się w książkę.Nagle usłyszałam"ŁUB,ŁUB,ŁUB!!!",przerażona wstałam i skierowałam swoje kroki ku drzwiom,przez które po chwili wyglądałam
-Co się dzieje?-wyszłam z pokoju i poszłam na zwiady
-Niall?-zaglądałam do każdego pomieszczenia i sprawdzałam czy tam przypadkiem nie ma mojego brata
"ŁUP,ŁUP,ŁUP!!!"i znów to samo!
-Niall!!!-krzyknęłam,że pewnie ludzie na końcu ulicy mnie usłyszeli
Spotkałam się z brakiem odpowiedzi,a mój strach wzrósł do maksimum.Nagle za mną stanęła dziewczynka...Zaraz skąd tutaj się wzięła dziewczynka?!Do rzeczy!Była pulchna,a jej oczy były nieskazitelnie zielone
-Kim jesteś?-zapytałam
-Jestem Kate,a ty?-dziewczynka dopiero teraz zaczęła przypominać mi mnie sprzed 10 lat
-Tez Kate...-szepnęłam
-Wiem patyczku-zaśmiała się
Jaki patyczek?!Nim się zorientowałam ona była gigantyczna i łamała mnie swoimi rękoma jak patyk!Darłam się,a nagle na motorze przyjechał tajemniczy chłopak i uratował mnie od potwornej i grubej mnie.
-Już dobrze Kate,to tylko zły sen...Niall idź po waszych rodziców!-usłyszałam 
Otworzyłam oczy i byłam cała mokra od potu i trzęsąca się od strachu.Co noc ten sam sen...Tyle,że dzisiaj uratował mnie książę,a zazwyczaj jestem zgnieciona.
-Nie bój się Kate...-Harry przytulił mnie tak mocno jak się dało
-To było straszne!Nie idę spać!-krzyknęłam
Co dziwne w ramionach Hazzy czułam się taka bezpieczna..
-Chcesz to mogę położyć się obok Ciebie i czekać jak zaśniesz...-nie pozwalał uwolnić mi się z jego uścisku
-Chcę..-ujęłam krótko i położyłam się z powrotem w łóżku
-Dobranoc Kate..-powiedział Harry
-Dobranoc Hazz..-powiedziałam ja
                                                                 Koniec dnia pierwszego...